Następnego dnia mój mąż wrócił do domu z ogromnym bukietem kwiatów i pierścionkiem. Przeprosił. Lekarz wyjaśnił, że czasem tak się zdarza. Pomyłka. Był całkowicie zdrowy. Osiem miesięcy później urodziła nam się córka Liliana, a teraz jestem w ciąży z trzecim dzieckiem. Jednak ta ciąża jest dla mnie trudna. No powiem Ci ze nie znalazłaś się w najlepszej sytuacji, ale nie pozostaje Ci nic innego jak powiedzieć prawdę swojemu chłopakowi. Wytłumacz, ze byłaś pod wpływem alkoholu i nie do końca byłaś świadoma tego co robisz, co więcej powinnaś poszukać tego faceta z którym jesteś w ciąży, może ktoś z twoich znajomych go pamięta, albo nawet zna, ale oczywiście jak chcesz bo Ja obecnie jestem w siódmym miesiącu ciąży. Nasz, bo myślę, że to już jest nasz problem, jest następujący: mąż w weekendy pije. W ciągu tygodnia potrafi nie pić, gdyż jest osobą publiczną i pracuje i z dziećmi, i z dorosłymi, ma świadomość, że od poniedziałku do piątku musi stwarzać pozory idealnego męża i człowieka. Pozew o rozwód w czasie kiedy kobieta jest w ciąży. Zadane pytanie w istocie dotyczy kilku problemów prawnych. Pierwszy z nich polega na tym, iż Pańska żona jest w ciąży z innym mężczyzną i tego nie kwestionuje. Jak stanowi przepis art. 62 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jeżeli dziecko urodziło się w trakcie trwania Witam serdecznie. Mam pytanie. 10 stycznia 2019 roku minął rok od kiedy została przyznana nam separacja z mężem. Ogólnie nie mieszkamy ze sobą 3,5 roku. Obecnie jestem w ciąży z innym partnerem i chciałabym żeby po urodzeniu dziecko dostało nazwisko biologicznego ojca. Co powinnam zrobić żeby wszystko było zgodne z prawem? Odpowiedz Tłumaczenie hasła "mężatka" na niemiecki. Frau, verheiratet, Ehefrau to najczęstsze tłumaczenia "mężatka" na niemiecki. Przykładowe przetłumaczone zdanie: Może to tutaj szedł w tango z mężatkami. ↔ Vielleicht hat er hier die verheirateten Frauen flachgelegt. mężatka Noun noun feminine gramatyka. kobieta, która jest żoną [..] 1Cm11j. Mam 36 lat, od 15 lat jestem mężatką, mamy troje dzieci. Raz słońce, raz deszcz - jak to w małżeństwie. Klikaliśmy w necie i ja do tego nie przywiązywałam większej wagi, ale mój mąż znalazł sobie bardzo miłą kobietkę do rozmowy. Najpierw czatowali, potem przeszli na gg, potem na skypa, aż wreszcie spotkali się w realu. Trwa to kilka miesięcy, nie mogę się z tym pogodzić. Mąż uważa, że przesadzam, że daje tylko tej kobiecie odrobinę przyjemności, że ma się komu wyżalić, z kim pogadać, że seksu nie było i nie będzie, a ja jestem najważniejsza i mnie kocha. Dlaczego więc zadaje mi ból? Pani Elko! Przede wszystkim radzę Pani nie zwalczać uczuć, których Pani doświadcza. Można je ukrywać, ale nie sposób ich zlikwidować. Poza tym chyba nie ma co liczyć na to, że mąż jakoś Panią od tych uczuć uwolni. To, co może Pani zrobić, to spróbować jakoś wykorzystać zaistniałą sytuację, czegoś się nauczyć. Jeśli przyjąć, że doświadcza Pani zazdrości, to warto zadać sobie pytanie komu Pani zazdrości (czy mężowi, czy kobiecie, z którą się kontaktuje) i jakich zachowań i sytuacji Pani zazdrości. Często bywa tak, że zazdrościmy innym czegoś na co sami nie chcemy lub nie potrafimy sobie pozwolić. Może uda się Pani odkryć na co Pani sobie nie pozwala, a za czym być może Pani tęskni. Może na przykład chodzi o to, co nazywa Pani komunikatywnością, czyli bardziej otwarte i bezpośrednie porozumiewanie się z bliskimi, z ludźmi. PozdrawiamJózef Sawicki Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta Kiedy myślimy o „wpadce” nastolatków, to najczęściej w kontekście: on i ona są razem już trochę czasu, pewnego razu zapominają o zabezpieczeniu albo w ogóle go nie używają i – bach, ciąża. Kwestie ojcostwa chłopaka są raczej oczywiste, nikt nie ma tutaj wątpliwości. Wszystko sprowadza się do „co my teraz zrobimy?”. Czasem jednak jest inaczej. Nastolatkowie coraz częściej traktują seks jak zabawę i zdarza się, że mają bardzo wielu partnerów seksualnych w krótkim czasie. Przypadkowy seks na imprezie nie jest już czymś szalenie zaskakującym. Problem w tym, że gdy dojdzie wówczas do ciąży, kwestie ojcostwa stają pod znakiem zapytania. Jeśli więc ty jesteś w podobnej sytuacji – co możesz zrobić? „Nie wypada kwestionować ojcostwa!” Ok, jesteś w trudnej sytuacji. Na pewno towarzyszy ci przerażenie, zapewne też masz do siebie wielki żal. Trzeba jednak spojrzeć na sprawę „na chłodno”. Przede wszystkim, zapomnij o tym, co wypada, a co nie. Jeśli masz wątpliwości co do swojego ojcostwa, to nie możesz myśleć na zasadzie: „Właściwie to nie wiem, czy to moje dziecko, ale nie zapytam, bo tak jakoś głupio”. Dziecko to obowiązek na całe, calutkie życie. To ogromna odpowiedzialność, wiele wyrzeczeń, w tym finansowych. Tu nie może być mowy o wątpliwościach. Zatem po kolei – co powinieneś zrobić w tej trudnej sytuacji? Plan – krok po kroku gdy wątpisz, że to Twoje dziecko Rozmowa Przede wszystkim, musisz porozmawiać z rodzicami. Na pewno się zdenerwują i na pewno z początku będzie to rozmowa oparta na ich wykładzie albo „lamentowaniu”. Trudno, musisz to przetrwać. Kiedy ochłoną, rozmowa stanie się łatwiejsza. Poinformuj rodziców o całej sytuacji i powiedz, że nie wiesz, czy to rzeczywiście twoje dziecko – a nie wiesz, bo był to jednorazowy seks. Możesz przecież przypuszczać, że nie byłeś jedynym partnerem danej dziewczyny. To brutalne, ale szczerze podejście do tematu. Musisz też porozmawiać z samą dziewczyną. Przede wszystkim zapytaj, czy to twoje dziecko. Na 99% odpowiedź będzie pełna oburzenia i gniewu. Postaraj się jednak przedstawić swój punkt widzenia – nie znacie się dobrze, nie wiesz, czy tydzień wcześniej ona nie miała chłopaka. Nie masz pewności, a nie znacie się na tyle, aby sobie ufać. Wbrew pozorom, to dość proste. Ciąża W czasie trwania ciąży musisz zakładać, że jest to twoje dziecko. Jeśli nie masz pewności (więc może być twoje), to twoim obowiązkiem jest zatroszczyć się o dziewczynę. Proponuj pomoc, interesuj się wynikami badań, nie stresuj jej za bardzo. Wykazuj zainteresowanie i pomoc. Badania Kiedy dziecko się urodzi, czas na badania – chodzi o badanie genetyczne dziecka, mające na celu potwierdzenie/wykluczenie twojego ojcostwa. Musisz przekonać do tego matkę dziecka i w tym celu warto wspomóc się rodzicami. To oczywiście bardzo trudna sytuacja – być może będzie wam potrzebna pomoc prawnika. Dalej sprawa jest bardzo prosta – jeśli jesteś ojcem, to z całą odpowiedzialnością. Jeśli nie – umywasz ręce. Prawnie nie jesteś zobowiązany do żadnej opieki nad malcem. „To nie moje dziecko” – „Nie jestem ojcem!” – czy to się zdarza? Możesz zastanawiać się, czy to w ogóle możliwe, by okazało się, że dziecko nie jest twoje. Myślisz: „Nie będę przesadzać, przecież uprawialiśmy seks, więc nie ma co robić cyrku”. A jednak… warto działać. Przekonał się o tym 18-letni dziś Mariusz: – Miałem taką sytuację rok temu. Najgorszemu wrogowi nie życzę! Kiedy miałem 16 lat, uprawiałem seks na imprezie, z dziewczyną o rok starszą. Miesiąc później przybiegła do mnie z testem ciążowym. Jakoś od początku czułem, że chce mnie wrobić, nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że tak bardzo nalegała wtedy na seks? W każdym razie, nie udostępniała mi wyników badań, podała mi tylko termin. Dziecko urodziło się o dwa tygodnie za szybko, ale wszystko było z nim ok. Niby w porządku, ale… jakoś mi to podpadało. Zażądałem testów, pogroziłem jej najlepszymi prawnikami. Dużo pomogli mi w tym rodzice. W końcu zgodziła się na test i… niespodzianka, nie byłem ojcem. Okazało się, że maluch nie był wcześniakiem, a wręcz poród opóźnił się o tydzień! Po prostu w ciążę zaszła dwa tygodnie przed naszym seksem, ale z facetem, który jej „nie odpowiadał”. Mój tata miał kasę, więc uznała, że jestem lepszą partią. Aż mnie ciarki przechodzą, gdy myślę, że mogłem to odpuścić… – mówi Mariusz. Niestety, w pewnych sprawach nie ma miejsca na wątpliwości. Jeśli więc nie jesteście parą, a w dodatku prawie się nie znacie – warto wyjaśnić wszystko od początku do końca. Mam już dość tych wszystkich nacisków. Boli mnie, że wszyscy wokół mówią tylko o dobru i szczęściu Piotrka, a nikt nie liczy się z moimi pragnieniami. Mąż chce się poczuć prawdziwym mężczyzną. A ja pytam: czyim kosztem? Mam 37 lat, jestem mamą dwóch córek. Ania ma 9 lat, a Zosia 7. Moje dziewczynki są ładne, zdolne, bardzo je kocham. Całkowicie zaspokajają moje uczucia macierzyńskie. Cieszę się, że już je odchowałam i wróciłam do pracy. Nie zamierzam więcej rodzić, po raz kolejny wywracać swojego życia do góry nogami. Mąż o tym doskonale wie. Mimo to od pewnego czasu nie daje mi spokoju. Chce jeszcze jedno dziecko! Marzy, że wreszcie będzie to upragniony syn. Kiedy to się zaczęło? Na początku lata Piotrek pojechał z córeczkami na kilka dni na wieś do swojego brata ciotecznego na Podlasie. Cieszyłam się z tego, bo wreszcie miałam czas tylko dla siebie. Po powrocie dziewczynki były zachwycone. Z wypiekami na twarzy opowiadały o kózkach, kaczuszkach i gąskach. I o tym, jak świetnie bawiły się z kuzynami. Tymczasem mąż był dziwnie zamyślony. Wzięłam go na spytki, no i okazało się, że bardzo zazdrości Tomkowi. Bo tamten ma dwóch synów i jedną córkę, a on tylko córki. – Jestem ostatnim męskim potomkiem w rodzinie. Jak umrę, moje nazwisko zginie – westchnął. – Może to i lepiej. Nazwisko Kozioł do najpiękniejszych raczej nie należy – zażartowałam. Normalnie w takich wypadkach Piotrek uśmiechał się, bo sam nieraz dowcipkował na temat swojego nazwiska. Ale wtedy niemal się obraził. – To nie jest powód do żartów! Każdy prawdziwy mężczyzna chce mieć syna! Ja też! – naburmuszył się. – A ja chcę gwiazdkę z nieba! Po narodzinach Zosi uprzedziłam cię, że nie zamierzam więcej rodzić. I nie zmienię zdania! Zresztą nie ma gwarancji, że to nie będzie kolejna dziewczynka! – Urodzi się chłopak! Czuję to! Może więc jednak przemyślisz sprawę… – Mowy nie ma! Masz dwie piękne córki i musi ci to wystarczyć! – warknęłam i poszłam do łazienki wstawić pranie. Miałam dość tej rozmowy. Byłam pewna, że temat dzieci mamy dawno zamknięty Tymczasem mąż wyskoczył z tym synem jak Filip z konopi. Pomyślałam, że jak w przyszłości zobaczę się z Tomkiem, to mu powiem w mocnych słowach, co myślę o jego poglądach na temat prawdziwej męskości. Czułam, że to on nakładł Piotrkowi do głowy tych bzdur, on go podpuścił. Przez następne dni mąż nie wspominał o synu. Łudziłam się, że w końcu odpuścił. Nic z tego! Kiedy dwa tygodnie później pojechaliśmy na obiad do jego rodziców, teściowa poprosiła w pewnej chwili, bym poszła z nią do kuchni. – Coś mi się wydaje, że już nie kochasz mojego Piotrusia – wykrztusiła. – Słucham? Skąd mamie to w ogóle przyszło do głowy? – zdumiałam się. – A bo on tak marzy o synu. A ty podobno nie chcesz nawet porozmawiać na ten temat… Dlaczego? – wpatrywała się we mnie. Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć, że mąż poleciał ze skargą do swojej mamusi. Nigdy wcześniej nie opowiadał jej o naszych sprawach. Gdy już jednak nieco ochłonęłam, poczułam, jak ogarnia mnie wściekłość. – Bo nie ma o czym. Nie chcę mieć więcej dzieci i już! I nie muszę się z tego nikomu tłumaczyć! – wrzasnęłam i wybiegłam z mieszkania. Bałam się, że jak zostanę jeszcze chwilę, to urządzę wszystkim taką awanturę, że się nie pozbierają. Do domu wróciłam autobusem. Piotr i córeczki zjawili się godzinę po mnie. Myślałam, że mąż przynajmniej mnie przeprosi, wytłumaczy, dlaczego naraził mnie na taki stres. Tymczasem on stwierdził tylko, że jego mamie było przykro, gdy tak nagle wybiegłam Gdyby nie to, że Zosia i Ania były w pokoju, tobym mu chyba przyłożyła. Od tamtego dnia nie mam chwili spokoju. Mąż bez przerwy wraca do tematu trzeciego dziecka. Niby przypadkiem, ale konsekwentnie. Gdy zobaczy na ulicy chłopczyka, pyta, czy nie chciałabym mieć w domu takiego małego słodkiego mężczyzny. Wieczorami opowiada, jak to marzy, by zagrać z synem w piłkę, zabrać go na ryby, na mecz. Nawet córeczki namówił, by prosiły mnie o braciszka. Wyobrażacie to sobie? Przychodzą do mnie i pytają, czy już zagnieździł się w moim brzuszku. Teściowa też nie odpuszcza. Wydzwania do mnie, pyta, czy już się zdecydowałam. A jak odpowiadam, że nie, zarzuca mi egoizm i wygodnictwo. Innym razem przymila się, tłumaczy, że jeszcze jej podziękuję za to, że mnie namawiała, ba, nawet obiecuje, że weźmie na siebie wychowanie małego. Akurat! Gdy Ania i Zosia były małe, nie ruszyła przy nich palcem. Dlaczego więc teraz miałoby być inaczej? Miałam nadzieję, że chociaż moi rodzice staną po mojej stronie Nic z tego! Ojciec powiedział ostatnio, że fajnie by było mieć wnuka, a mama szepnęła, że powinnam jednak ustąpić. Bo Piotrek to dobry mąż i jego szczęście powinno być dla mnie najważniejsze. Ciekawe tylko, dlaczego ona nie zastosowała się do tej zasady? Z tego co mi wiadomo, tata też chciał mieć więcej dzieci. A jestem jedynaczką… Mam już dość tych wszystkich nacisków. Boli mnie, że wszyscy wokół mówią tylko o dobru i szczęściu Piotrka, a nikt nie liczy się z moimi pragnieniami. Przecież nie jestem pozbawionym uczuć robotem, tylko człowiekiem! Też mam swoje marzenia, plany. I nie ma w nich miejsca na trzecie dziecko. A może i czwarte bo przecież naprawdę nie ma gwarancji że urodzę chłopca! Ciężko przechodziłam obie ciąże. Wiele poświęciłam, by je donosić. Właściwie nie ruszałam się z łóżka. Porody też były dla mnie koszmarem, bo dziewczynki były duże… Gdy pomyślę, że znowu będę wymiotowała, spuchną mi piersi, nogi, pojawią się żylaki… Będę miesiącami leżała, żeby nie poronić, a później znów przez dwadzieścia godzin wiła się z bólu na porodówce… Wrócą koszmarne sny, że umieram, a dziecko się dusi. A potem będą nieprzespane noce, padanie ze zmęczenia, pieluchy… Przecież dopiero niedawno wróciłam do pracy, rozwinęłam skrzydła. I teraz znowu mam z tego zrezygnować? Nigdy! Dlatego już postanowiłam: na najbliższym spotkaniu rodzinnym powiem głośno i wyraźnie, że dalsze naciski nie mają sensu, bo i tak nie urodzę mężowi syna. Pewnie usłyszę, że jestem złą żoną. Wiecie co? Mam to gdzieś! Monika, lat 37 Czytaj także: „Moja 17-letnia córka wpadła. Musieliśmy zająć się wnuczką, bo młoda mama wolała imprezy i alkohol" „Urodziłam dziecko z gwałtu, bo rodzice nie zgodzili się na aborcję. Gdy patrzę na twarz Adrianka, widzę mojego oprawcę" „Na kolanach błagają, by oddać im dzieci. A potem one znów lądują u nas we łzach i siniakach…” podam przykład który znam- dziecko urodzone w czerwcu wyrok iż mąż nie jest ojcem dziecka - na początku grudnia. możesz wytoczyć powództwo przeciwko Urzędowi Stanu Cywilnego że tak ingeruje w Twoje życie prywatne że lepiej wie kto powołał dziecko na świat- znam taki prawidłowo składasz przeciwko mężowi wniosek o zaprzeczenie ojcostwa,bądź twój mąż - ma on na to pół roku od momentu gdy urodziłaś dziecko,wyznaczasz kuratora dziecka na czas sprawy - może to być ktokolwiek -twój ojciec,brat ,sąsiadka - to taka proforma ale konieczna,wpłacasz 40 zł do sądu,załączasz akt urodzenia 62. [Domniemanie pochodzenia dziecka] § 1. Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.§ 2. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego męża.§ 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa o zaprzeczenie 63. [Powództwo o zaprzeczenie ojcostwa] Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez 66. [Pozwani w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa] Mąż matki powinien wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa przeciwko dziecku i matce, a jeżeli matka nie żyje - przeciwko 67. [Obalenie domniemania] Jeżeli dziecko urodziło się po upływie sto osiemdziesiątego dnia od zawarcia małżeństwa, a przed upływem trzechsetnego dnia od jego ustania lub unieważnienia, obalenie domniemania ojcostwa może nastąpić tylko przez wykazanie niepodobieństwa, żeby mąż mógł być ojcem 68. [Obalenie domniemania ojcostwa] § 1. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem sto osiemdziesiątego dnia od zawarcia małżeństwa, do obalenia domniemania ojcostwa wystarcza, jeżeli w procesie o zaprzeczenie ojcostwa mąż złoży oświadczenie, że nie jest ojcem dzieckaArt. 69. [Powództwo o zaprzeczenie ojcostwa] § 1. Matka może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa swego męża w ciągu sześciu miesięcy od urodzenia dziecka.§ 2. Matka powinna wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa przeciwko mężowi i dziecku, a jeżeli mąż nie żyje - przeciwko dziecku.§ 3. Obalenie domniemania ojcostwa może nastąpić tylko przez wykazanie niepodobieństwa, żeby mąż mógł być ojcem 72. [ustalenie ojcostwa] Jeżeli nie zachodzi domniemanie, że ojcem dziecka jest mąż jego matki, albo gdy domniemanie takie zostało obalone, ustalenie ojcostwa może nastąpić albo przez uznanie dziecka przez ojca, albo na mocy orzeczenia sądu.

jestem mężatką i jestem w ciąży z innym